czwartek, 4 grudnia 2014
6 miesięcy
Połowa pierwszego roku za nami!
Kiedy to, ach kiedy... już mi żal, że nie jest małym, wymagającym opieki i troski maleństwem, ale i cieszy mnie rosnąca w siłę niezależność.
Bez wątpienia prostsza niż w przypadku pierwszego dziecka.
Waga: 8 kg (stan na 20.11)
Rozmiar ubranek: 74
zęby: brak, ale jest mocny ślinotok i gryzienie wszystkiego co się da
Umiejętności:
- odwracanie się za dźwiękiem, źródłem światła
- reaguje na swoje imię
- duuużo się śmieje
- zagaduje eee, eee
- ulubiona sylaba: gi
- natychmiast wychwytuje nowe rzeczy w zasięgu wzroku i chce je sprawdzić/mieć
- podnosi się na rękach do pozycji raczkowania
- pełza
Lubi:
- badać otwartą dłonią twarz i całowanie wnętrza dłoni
- chwyta mocno za włosy i skórę
- matę muzyczną siostry
- rytuał usypiania z tatą: lekkie kołysanie pupy w leżeniu na plecach
czwartek, 31 lipca 2014
31/52
Kolejny wspaniały weekend spędzony na Kociewiu.
Goda w siódmym niebie bo trampolina- tym razem umie już sama wchodzić i schodzić i zapinać zamek, bez asysty!, bo zjeżdżalnia do wody (jak Luluś), bo pierwsza świadoma kąpiel w jeziorze i wskakiwanie do niej, bo kotek cioci, bo bieganie boso po trawie, bo domek z rodzinką do zabawy. Pierwsze zjedzone lody.
Dni pełne wrażeń! Szkoda czasu na jedzenie i drzemkę! Ale zasypiać wolałaby u siebie.
Cały dzień na powietrzu. Tegoroczne lato szczodrze słońcem obdarza. Nawet Mama i Tata mogli choć chwilę odsapnąć. Zmiana miejsca i klimatu wszystkim zrobiła dobrze.
czwartek, 3 lipca 2014
27/52
Weekend na Kociewiu.
Zjeżdżalnia do wody, trampolina, bliskie spotkanie z wodą jeziorną. Niczym nieskrępowana wolność i swoboda. Szczęśliwe dziecko za dnia.
Nocna awantura o ramiona Mamy, które trzeba dzielić już z bratem...Ciężka próba cierpliwości i zrozumienia.
Zjeżdżalnia do wody, trampolina, bliskie spotkanie z wodą jeziorną. Niczym nieskrępowana wolność i swoboda. Szczęśliwe dziecko za dnia.
Nocna awantura o ramiona Mamy, które trzeba dzielić już z bratem...Ciężka próba cierpliwości i zrozumienia.
sobota, 14 czerwca 2014
24/52
Pierwszy tydzień z nową sytuacją. Radzimy sobie jakoś. Praca zespołowa.
Udaje się wygospodarować czas, aby miała każdego z nas choć trochę dla
siebie, dzięki temu, ze mały sporo śpi- ktoś powie- jak to noworodek-
otóż nie zawsze.
Nadal ma swoją dzienną rutynę, ale i dopadają ją
smutki i frustracje- wtedy o błahą zdawałoby się rzecz zaraz jest krzyk,
ryk, płacz i zgrzytanie zębami..nić tylko to przetrwać..choć czasem
siadają już nerwy ile można o coś prosić, tłumaczyć.
Trudny czas zasypiania- trwa to długo i schodzi zwykle do 22..:/
Z jedzeniem obiadów też się trzeba nagimnastykować.
W
ciągu dnia w zabawach naśladuje mnie ze swoimi misiami i lalą
Stefankiem- zabawnie tak obejrzeć siebie z boku w odbiciu zachowań
dziecka.
Działania kreatywne: doniczka zrobiona z etui od aparatu a kwiatki z niemowlęcych szczoteczek do zębów.
Na placu zabaw jest już tak sprawna, że strach się bać gdzie już może się wspiąć..
Dzień kończą te same bajki odkąd odkryła Misia Kubę w roli maszynisty, jego urodziny i Lulusia z siostrą Zosią na zjeżdżalni..
sobota, 7 czerwca 2014
23/52
Powitanie nowego członka rodziny. Goda została oficjalnie starszą siostrą.
Paradoksalnie zaczął się w ten sam dzień tygodnia i o tej samej dokładnie godzinie co z nią.
Nastawiałam się mentalnie mimo wszystko na długi powolny bieg spraw, a tu w przeciwieństwie do jej narodzin poród był ekspresowy i niemal bezbolesny! Co za tempo!
Bardzo przeżywała moją nieobecność i gdyby nie pomoc wujka i cioci, byłoby tacie samemu ciężko.
Przyczyniło się do tego może to że do porodu wyszliśmy z domu niemal sprintem, bo mały już pchał się na świat, było rano, zrobiło się zamieszanie, w którym nawet się z nią nie pożegnałam przed wyjściem, choć wiedziała gdzie mama jedzie, bo potem cały dzień mówiła tylko o tym, że mama pojechała do szpitala rodzić dzidziusia.
Mały eM już na świecie. W 40 tygodniu, w dzień 25 rocznicy wolnych wyborów.
Wagą i wzrostem mało siostrze ustępuje, ale ona rosła i dojrzewała jeszcze 2 tygodnie.
sobota, 31 maja 2014
22/52
W tym tygodniu bez zdjęcia. Poszliśmy na basen. Miała być frajda przede wszystkim dla Niej,ale i wspólny czas w innym miejscu dla nas razem. Niestety tym razem woda w basenie dla dzieci miała taką samą temperaturę jak dla dorosłych- o wiele za chłodną. Goda w krótkim czasie bardzo się wychłodziła mimo ruszania się i rozgrzewania jej poza basenem. Te 1,5 godziny wystarczyło, aby załapała gorączkę i trudny do opanowania kaszel, który męczył ją w bezsenne noce jeszcze długo.
A jak wiadomo- chore dziecko to niewyspani zmartwieni sprawą rodzice, a przecież to już także końcówka ciąży, więc i spraw do ogarnięcia jakby więcej.
A jak wiadomo- chore dziecko to niewyspani zmartwieni sprawą rodzice, a przecież to już także końcówka ciąży, więc i spraw do ogarnięcia jakby więcej.
środa, 21 maja 2014
21/52
Sesja brzuszkowo-spacerowa z ciocią Kasią. Spokojny niczym nie zmącony tydzień.
Tak fajnie jest się z nią pobawić, poprowadzić rozmowę siedząc na huśtawkach, wiedzieć, co ma do powiedzenia i jakimi myślami dzieli się z otoczeniem. Lubię ten czas, nasz czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)