piątek, 21 marca 2014

12/52


Pierwszy dzień wiosny! Jakże radosny! Godzie również "oczko" stuknęło! Kiedy to minęło?!
Pogoda coraz bardziej wiosenna. Wyruszamy więc często w coraz dalsze rejony, w poszukiwaniu żywych żab, które teraz właśnie mają godowy czas. Żaby więc znów wrócił do łask no i jest jeszcze Pan Strach;)- uwielbia by go rysować, pokazywać mu z książki świat, a drewniane krążki robią za ciastka z dziurką, które wypieka skrupulatnie dla swoich ulubieńców.
Goda uwielbia spacerować, ma swój plan dnia, który sam się niejako realizuje dzień po dniu.
Rytuały poranne, obiadowe, wieczorne. Tylko budzi się, nie wiedzieć czemu przed słońca wschodem, kiedy ranne wstają zorze..

piątek, 21 lutego 2014

8/52


Weekendowy pobyt u babć i dziadków w rodziców rodzinne strony.
Jak zawsze intensywnie, jak zawsze za krótko. Radość z obu stron, bo można eksplorować nowe miejsca, przestrzenie, zakamarki. A Goda wszystko pamięta gdzie co się znajduje, a po zabawie dyryguje co gdzie odłożyć na miejsce.
Nawet ze spaniem, mimo nowego miejsca nie było kłopotu. Kłopot był za to z terminowym powrotem, bo załadowane auto odmówiło współpracy i wysiadł mu "żołądek". Dzięki czemu babcie mogły nacieszyć się wnuczką jeden dzień dłużej. Jazda w tę bądź co bądź sporo dłuższą trasę, też do przeżycia, choć ile się Mama naczaruje, naśpiewa, nawymyśla rymowanek i wierszyków to jej gardło wie.

piątek, 7 lutego 2014

6/52

Tydzień pod znakiem pufowania.
Na pufie można posiedzieć, poleżeć, razem lub w duecie, zrobić żabi skok, wyżej siąść. Zabawy co nie miara!
Wahałam się co do koloru- między czymś "dorosłym", neutralnym.
W końcu stanęło na soczystej limonce.

wtorek, 28 stycznia 2014

5/52


 Moja mała pomysłowiczka stała się baleriną dzięki rondu kąpielowemu założonemu niczym spódniczka.
Oswaja meduzy i wieloryby. Uwielbia się kąpać i słuchać o Panu Maluśkiewiczu, który wybrał się samolotem motylim w nieznane, aby wszystko na świecie zobaczyć chyba, w tym wieloryba.
Pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, więc wymyślamy zabawy w domowym zaciszu.


wtorek, 21 stycznia 2014

4/52


Dziś Dzień Babci. Kończysz 19 miesięcy.
Tak dużo już umiesz, tak duuuużo rozumiesz.
Pomysłowa Mama wymyśliła zabawę w namiot zrobiony ze skandynawskiej suszarki do ubrań i nałożonego nań prześcieradła z gumką. Ileż radości, ileż zabawy było! Domowy wigwam sprawdził się znakomicie. Szczególnie, że na dworzu aura niespecjalna na wystawianie małej buzi.
W sobotę byłyśmy na godzinnej zabawie z innymi maluchami. Jaka szkoda, że dowiedziałam się o możliwości udziału w tych (bezpłatnych) zajęciach tak późno, bo to już były niestety ostatnie w tym miejscu, rzut beretem od domu. Cała sala była Twoja, na szczęście (?) Ty nie z tych co się maminej spódnicy trzymają. Nowe miejsce, nowa sytuacja-nowe okazje do ekploracji- duże piłki, basem z małymi piłkami, materace, tunele, worki sako, rękawice wypełnione ciekawymi tworzywami-wszystko fajne, ciekawe, zajmujące- pomysł do skopiowania. Dzieci były fajne, nieekspansywne, nieagresywne i nie głośnie, do tego nie chore;)
Do domu przyniosłyśmy też zapomnianą zabawę w "baloniku nasz malutki" i w zawijanie w naleśnika- w domu praktykowane z twoją kołdrą- bardzo to lubisz.

wtorek, 14 stycznia 2014

3/52


Urodziny Taty. Goda robi z Mamą tort z tej okazji. Wyszedł wspaniały!
Uwielbia wszelkie czynności w kuchni.Najbardziej lubi stanie na stole w pokoju i wychylanie się na blat w kuchni. Gotuje zupy na niby. "Pomagać", "Zobaczyć" "Próbować"- to jej ulubione komendy.
Utrapieniem Mamy jest potem sprzątanie po jej zabawach, bo wyciąga z szafek wszystko co dostępne-chce otworzyć wszystkie pudelka, puszki, opakowania, albo wyciąga i podaje żeby je gdzieś indziej odłożyć.
Zna mnóstwo słów na określenie procesów przetwarzania żywności jak i narzędzi kuchennych.
Bałagani zawodowo.:/ 
Jest też niezmordowana: Jeśli zaliczy dniową drzemkę, mowy nie ma że pójdzie spać o dziecięcej, podobranockowej porze. Wyciszanie się i usypianie wówczas trwa wieki.A przecież strudzony rodzic też chciałby wieczornej chwili wytchnienia....

wtorek, 7 stycznia 2014

2/52


Wciąż walczymy z choróbskiem, a nasza niedotyczka z naszymi próbami pomocy zapchanemu nosowi.
 Wizyta u lekarza w pierwszy możliwy dzień po wszystkich wolnych: skierowanie na badanie krwi.
Moje dziewczę dzielnie zniosło pobieranie, na które weszła z Tatą.Decyzja o podaniu antybiotyku- to jako syropik dziecko z chęcią na szczęście z dziobek bierze.Oby pomogło, mimo że samo w sobie trochę jednak szkodzi.Kontrola za ok. tydzień. Niestety mamy też do zwalczenia niski poziom żelaza:/ I dietą tego raczej aż tyle nie podciągniemy.
A o preparatach z żelazem dla dzieci same złe rzeczy słyszałam, głównie o ich wpływowi na mleczaki.

Noce już bywają lepsze i spokojniejsze. Dostała od cioci kosmitę, który z racji koloru został ochrzczony żaba- jednym z jej ulubionych zwierzaków, które potrafi wypatrzeć wszędzie, inne to: miś(jedno z jej pierwszych słów), meduzy, dziobaka i pandy. Jak się kosmicie zakryje środkowe oko, to przypomina Sida z epoki lodowcowej, tyle że w kolorze green. Green Sid.;)Wozi go w wózeczku, zamiennie z ukochanym Kubusiem.

Kolęda, kolęda w dzień urodzin Dziadka. Jagodzie ksiądz skojarzył się z...Misiem. Bo duży, włochaty (siwobrązowa broda). Dawała mu żabę do przytulania- ale już taką prawdziwą, tzn. pluszową ale anatomicznie żabią.