czwartek, 1 stycznia 2015

1/52/2015

No i oto nastało Nowe. Bezśnieżnie bezszelestnie sobie przyszło.
Czy to już u nas tradycją się stanie, że Nowy Rok pociągający zastajem?
Na szczęście nie zostaliśmy uziemieni i nie wszyscy rodzice małych dzieci boją się innych zasmarkanych maluchów.
Pyziole zamiast spać nie tylko przywitały swój pierwszy Nowy Rok oglądając fajerwerki za oknem, ale tańcząc i bawiąc się do 2!

Czas podsumowań:
2014- taki rok już się nie powtórzy! Tyle emocji, uczuć, zdarzeń! Większość oczywiście związania z nowym członkiem rodziny. Przybyło obowiązków ii wyzwań, a doba skróciła się jakby o połowę. Nie wiedzieć gdzie ten czas ucieka..
A że chwile ulotne a pamięć ludzka wybiórcza, chcę, aby ze mną zostały niezapomniane te karty jeszcze nowe, świeże niezapisane.
Dlatego solennie sobie obiecuję, że tę kronikę cotygodniowo podsumuję.
Trzy zdjęcia będą. Na każdego z osobna w danym tygodniu. I trzecie wspólne. W końcu rodzeństwo.

Święta upłynęły w atmosferze spotkań rodzinnych i wspólnych zabaw.
Gody z 1,5 roku starszą kuzynką i eMa z niemal bratem bliźniakiem z poślizgiem 6cio tygodniowym.
Fajnie obserwować ich razem. Dziewczynki już fajnie się bawią a chłopaków zabawnie jest poobserwować.- jak to zawsze jest z najmłodszymi dziećmi, z którymi jest już jakiś kontakt.
eM załapał patent od kuzyna i zaczął wstawać przy kanapie, meblach, mimo że jeszcze sam nie siedzi i więcej pełza niż raczkuje.
Goda skończyła 2,5 roku!
Nr buta: 25. Wzrost: 94cm. Waga:14 kg.



Zabawa w lekarza-prezent od Mikołaja.Operacja na misiu eM.

czwartek, 4 grudnia 2014

47/52


Bajka tygodnia: Trzy kotki Disneya, a szczególnie jak anonimowa murzynka śpiewa: "alleluja, skarpeta spada mi"
Głośnie wyrażanie stanu posiadania:To jest moje! Nie chce pozwolić małemu dotykać swoich rzeczy, nawet jeśli sama się nimi nie bawi.
Akcja dwulecia na wizycie u znajomych: Nie chciała wyjść, bo wciąż się bawiła i rozkręciła się na całego.Trzeba było ubierać, zapinać w fotelik na siłę, bo eM spał już. ech...nerwy ze stali trzeba mieć, a na przeczekanie akurat nie było czasu.
Lubi tulić się na dobranoc przy zasypianiu.

6 miesięcy


Połowa pierwszego roku za nami!
Kiedy to, ach kiedy... już mi żal, że nie jest małym, wymagającym opieki i troski maleństwem, ale i cieszy mnie rosnąca w siłę niezależność.
Bez wątpienia prostsza niż w przypadku pierwszego dziecka.

Waga: 8 kg (stan na 20.11)
Rozmiar ubranek: 74
zęby: brak, ale jest mocny ślinotok i gryzienie wszystkiego co się da

Umiejętności:
- odwracanie się za dźwiękiem, źródłem światła
- reaguje na swoje imię
- duuużo się śmieje
- zagaduje eee, eee
- ulubiona sylaba: gi
- natychmiast wychwytuje nowe rzeczy w zasięgu wzroku i chce je sprawdzić/mieć
- podnosi się na rękach do pozycji raczkowania
- pełza

Lubi:
-  badać otwartą dłonią twarz i całowanie wnętrza dłoni
- chwyta mocno za włosy i skórę
-  matę muzyczną siostry
-  rytuał usypiania z tatą: lekkie kołysanie pupy w leżeniu na plecach


czwartek, 31 lipca 2014

31/52

Kolejny wspaniały weekend spędzony na Kociewiu.
Goda w siódmym niebie bo trampolina- tym razem umie już sama wchodzić i schodzić i zapinać zamek, bez asysty!, bo zjeżdżalnia do wody (jak Luluś), bo pierwsza świadoma kąpiel w jeziorze i wskakiwanie do niej, bo kotek cioci, bo bieganie boso po trawie, bo domek z rodzinką do zabawy. Pierwsze zjedzone lody.
Dni pełne wrażeń! Szkoda czasu na jedzenie i drzemkę! Ale zasypiać wolałaby u siebie.
Cały dzień na powietrzu. Tegoroczne lato szczodrze słońcem obdarza. Nawet Mama i Tata mogli choć chwilę odsapnąć. Zmiana miejsca i klimatu wszystkim zrobiła dobrze.

czwartek, 3 lipca 2014

27/52

Weekend na Kociewiu.
Zjeżdżalnia do wody, trampolina, bliskie spotkanie z wodą jeziorną. Niczym nieskrępowana wolność i swoboda. Szczęśliwe dziecko za dnia.
Nocna awantura o ramiona Mamy, które trzeba dzielić już z bratem...Ciężka próba cierpliwości i zrozumienia.

sobota, 14 czerwca 2014

24/52


Pierwszy tydzień z nową sytuacją. Radzimy sobie jakoś. Praca zespołowa. Udaje się wygospodarować czas, aby miała każdego z nas choć trochę dla siebie, dzięki temu, ze mały sporo śpi- ktoś powie- jak to noworodek- otóż nie zawsze.
Nadal ma swoją dzienną rutynę, ale i dopadają ją smutki i frustracje- wtedy o błahą zdawałoby się rzecz zaraz jest krzyk, ryk, płacz i zgrzytanie zębami..nić tylko to przetrwać..choć czasem siadają już nerwy ile można o coś prosić, tłumaczyć.
Trudny czas zasypiania- trwa to długo i schodzi zwykle do 22..:/
Z jedzeniem obiadów też się trzeba nagimnastykować.
W ciągu dnia w zabawach naśladuje mnie ze swoimi misiami i lalą Stefankiem- zabawnie tak obejrzeć siebie z boku w odbiciu zachowań dziecka.
Działania kreatywne: doniczka zrobiona z etui od aparatu a kwiatki z niemowlęcych szczoteczek do zębów.
Na placu zabaw jest już tak sprawna, że strach się bać gdzie już może się wspiąć..
Dzień kończą te same bajki odkąd odkryła Misia Kubę w roli maszynisty, jego urodziny i Lulusia z siostrą Zosią na zjeżdżalni..

sobota, 7 czerwca 2014

23/52

Powitanie nowego członka rodziny. Goda została oficjalnie starszą siostrą.
Paradoksalnie zaczął się w ten sam dzień tygodnia i o tej samej dokładnie godzinie co z nią.
Nastawiałam się mentalnie mimo wszystko na długi powolny bieg spraw, a tu w przeciwieństwie do jej narodzin poród był ekspresowy i niemal bezbolesny! Co za tempo!
Bardzo przeżywała moją nieobecność i gdyby nie pomoc wujka i cioci, byłoby tacie samemu ciężko.
Przyczyniło się do tego może to że do porodu wyszliśmy z domu niemal sprintem, bo mały już pchał się na świat, było rano, zrobiło się zamieszanie, w którym nawet się z nią nie pożegnałam przed wyjściem, choć wiedziała gdzie mama jedzie, bo potem cały dzień mówiła tylko o tym, że mama pojechała do szpitala rodzić dzidziusia.
Mały eM już na świecie. W 40 tygodniu, w dzień 25 rocznicy wolnych wyborów. 
Wagą i wzrostem mało siostrze ustępuje, ale ona rosła i dojrzewała jeszcze 2 tygodnie.